Dzień w szkole straszny... Nie no nic nie umiałam. stres z powodu egzaminów ;/ Raz nawet sie popłakałam. dobrze, że ludzie mnie nie widzieli ;p Wróciłam do domu i stres. Nie no żałosne..
Pojechaliśmy do kościoła. Msza i wgl.. Mój egzamin.. Ojciec dostał cynk od ksiezulka, ze się nie lubimy. Zawsze spoko ;p Dostałam pytania, na które oczywiście nie znałam odpowiedzi. Masakra. Jakos mi się udało zdać ;D Mama się później mnie czepiała, że odpowiadam strasznie haotycznie. Mam to w dupie. Teraz siedzę i sie odstresowuję. Wybaczcie, że w dniu dzisiejszym notka bd taka krótka, ale nie mam siły na nic dłużeszgo.
Spadam kociaki. Paa ;*
Piosenka na dziś. : ~link~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz